gleboki kwiecien 2001
srodek sesji'11 (ostatniej):
po tym jak relaksacyjna muzyka i telefon do mamy uratowaly mi sesyje zycie..
okazalo sie sie ze zrozumialam artykul z GDEPTu.. moze nawet doswiadcze tego "oswiecenia" ktore spada na przemeczonych ludzi pod koniec nauki.. syndrom "dopasowania rozjebanych puzli temetycznych".. dawno tego nie mialam..
dygresja.. Jak scientist robi sobie telenowele?
1) wchodzi na findaphd.com
2) znajduje sobie PhD..
3) wyobraza sobie ze na nie aplikuje..
4) jedzie na interview
5) mowi im ze jest zajebista i sie dostaje.. a tam juz pracuje jej przyszly maz.. jest przystojnym Juanem 6 feet 5 inch z espanolskim akcentem.. i "supervisoruje ja w labie"..
majacze.. wyreguluje sobie brwi (staly punkt sesji).. nie wiadomo dlaczego ale podczas sesji sa zawsze najlepiej wyregulowane.. :P
buka-boss 2011-07-18 18:12:14
skomentuj (0)
23 lutego.. pojawic sie.. i zniknac..
to uczucie jakby byc ziemia posiadajaca zloza czegos..
powierzchniowo nic.. po prostu ziemia.. tysiace stop mijaja utarte trasy.. niczym nie rozniace sie od innych..
w glebi.. cos innego.. geologicznie.. ideologicznie.. nawarstwione przez ery zycia warstwy.. poklady osobowosci.. o specyficznej.. wsobnej personalnej jakosci.. ruda buki..
na przestrzeni czasu ktos zatrzymuje sie przy studni.. pija wode.. nabierajac wiadrem z odchlani ziemi.. i zauwaza rude.. i mysli.. jak mozna dostac wody.. to czemu nie wydobyc wiecej.. i zaklada kopalnie.. eksploatuje zloza.. ziemia daje plon..
po zaczerpnieciu odpowiedniej ilosci marzen.. po wydobyciu odpowiedniej ilosci ucuc.. po krotkim odpoczynku.. tupot stop sie oddala.. i ziemia zostaje opuszczona kopalnia..
i tyle..
zloza marzen i nadziei.. wypelnia proznia.. pragnien.. tesknot..
i raz po raz zbiera sie na wybuch..
i nastepuje tapniecie..
po topnieciu.. opuszczona kopalnia staje sie ruina..
i juz nie ma sensu sie ani po niej chodzic.. albo sie przy niej zatrzymywac..
jest jalowa..
buka-boss 2010-02-24 03:45:10
skomentuj (0)
27th January.. there is a light in the tunnel..
w czasach "no clue" i "not in progress".. w czasach snow o nieosiagalnym..
w czasach gdzie rozwiazywalnosc podstawowych problemow i dostepnosc informacji drastycznie spada..
przyszly wyniki egzaminow..
zdane..
co wiecej.. prawie dobrniete do wymarzonego pulapu.. :)
i w takich momentach w tym calym chaosie czuje reke boska..
balsamicznie ukojone nerwy tym razem delikatnie sciagaja miesnie mimiczne w lagodny stateczny usmiech pod tytulem:
"well done!" :D
buka-boss 2010-01-27 11:51:14
skomentuj (0)
26th January.. missing the truth..
tymczasem tej nocy we snie niespodziewanie nawiedzil mnie Raul.. a moze spodziewanie..
bylismy u mojej babci w Dluzynie.. i pamietam ze krzyczal i byl zly bo ugryzl go szczur..
i gdzies podswiadomie czulam to nie koniec.. wiec bylam czujna.. i pojawil sie dzisiaj w postaci czerwonej kropki na Gmailowym czacie.. wiec natchnieta snem-znakiem zagailam..
on jest tam.. on jest tam bardziej duchem niz cialem.. chociaz cialem jest calkowicie.. popadl z zaplanowana izolacje odnowy duchowej gdzies w przestrznie pomiedzy Laosem i Tajlandia.. odnowa trwa.. przebudowa i modernizacja.. skupienie..
juz jest inny.. mowi innym jezykiem.. jeszcze czystszym.. jeszcze bardziej szczerym.. w zasadzie krystalicznym.. to juz nie jest krystaliczny potok.. ale zrodlo u podstaw.. zawsze tak samo sycace..
rozmawiajac z nim schodze ja jakies inne plaszczyzny wlasnej duszy.. poprzez znaczenia.. do jadra definicji ktore wyplywaja na powierzchnie jak babelki powietrza z wody.. wszystko proste.. piekne.. nie wiem czy bardziej proste czy piekne..
i jezeli dwa strumienie slow.. mysli.. wersow zlewaja sie tak plynnie.. stajac sie woda.. jezeli wszystko jest tak oczywiste..
dlaczego nie moge powiedziec tego co czuje.. ?
moze dlatego ze zostalam nauczona ze trzeba byc szczrym ale nie w tym co sie czuje.. to zawsze daje odwrotny efekt.. potem jest "wiecej odkrecania nizby to bylo warte".. jak inaczej ubrac w slowa to co cisnie Ci sie gdzies z wewnatrz prosto na usta.. jak powiedziec jak najwiecej miedzy wierszami.. i zaczekac na krok drugiej strony.. i czekac..
bo jak sie powie to mozna sie spodziewac najgorszego.. odwrotu..
chcialabym zeby byl tu.. bo bardziej niz jego samego chcialabym go poznac jeszcze.. odkrywac jeszcze.. ze chcialabym sie z nim dzielic myslami.. chcialabym z nim myslec.. rozmawiac.. czerpac i dawac.. chcialabym doswiadczac tej jego krystalicznej swiezosci i wykopac studnie swojej..
tesknie z nim.. jak za zrodlem czegos dobrego.. interesujacego.. i pochlaniajacego..
tesknie za pieknym czlowiekiem.. zbyt wyzwolonym by to wiedzial.. i bym mogla osmielic sie mu to powiedziec..
a na koniec zdjecie rzeki Mekong o wschodzie slonca ktore dzis dostalam w ramach "sharing"..
"the river was wide
nothing stoping the view
a fire ball rise in the horizon
a line of light starts slowly to reflect on the river
first white and later yellow
first is only light
I can look directly to it but it becomes more and more powerful
and it starts to warm my face as the light moves over the river
at the end the yellow light is reflecting on the river
and the small waves of the current makes the light look like small cristals
bright cristals
yellow"
buka-boss 2010-01-26 22:22:33
skomentuj (0)
25th January.. not in progress..
nie wiem co do mnie mowia..
nie wiem o czym do mnie pisza..
czyli uroczoczysta inauguracja nowego semestru.. mozg mi musial wyschnac i skurczyc sie do rozmiaru rodzynki.. bo charakteryzuje sie podobna do rodzynki zdolnoscia analityczna..
nieanalitycznie jest duzo lepiej..
przedwczoraj w nocy urodzilam "dwunastoraczki" we snie.. pol snu zastanawiajac sie kto do cholery jest ich ojcem.. :P
bo:
a) jeszcze nie bylo na ziemi chlopa plodzacego dwunastoraczki..
b) nie zwrocilam uwagi na cechy fenotypowe dzieci.. a na tak duzej grupie P1 (pokolenie 1) to by sie spoko krzyzowke na dziedziczenie rozpisalo.. i moze by po tropie doszedl..
c) chociaz.. jedyne co mi sie w marcu ubiglego roku moglo przydazyc to partenogeneza.. wiatropylnosc.. albo paczkowanie.. wiec Mendel odpada..
ale.. zawsze mozna niezrozumialosc i zawiklanie snow przesiac przez sito najwiarygodniejszej analizy- sennika.. takowoz..
Ciąża we śnie symbolizuje nowe plany i nadzieje, które dojrzewają w nas i zostaną w końcu urzeczywistnione... albo
Dziecko - Szukanie wyjścia z sytuacji konfliktowej; chcesz rozpocząć od nowa, skierować na nowy szlak swoje życie, także wewnętrzne. Dziecko podobnie jak młodość, może symbolizować szansę i możliwość dalszego rozwoju. Często ujawniają się w tym symbolu konflikty spowodowane przeważnie niedojrzałością... albo idac w mnogosc.. Blizniaki -szczęśliwie pokonasz chorobę..
jak widac wszysko moze sie przydac.. :)
po zanalizowaniu zlozonego snu.. przychodzi czas na horoskop..
Obecna sytuacja sprawdza twoje mozliwosci do przeciewziecia zlozonych zadan i mozesz przez nie przejsc z calkowitym sukcesem jesli spojrzysz na to jak na gre.. Ale jesli podejdziesz do tego zbyt serio twoje wysilki moga przepasc ze wzgledu na strach przed porazka.. chociaz jesli niespecjalnie jestes skupiona na celu mozesz miec wrazenie ze czas zwalnia umozliwiajac ci wykonanie zadania na czas..
i tu trafili w sedno.. ratujac mi podgryzany niepokojem nastroj.. czyli trzeba wyluzowac.. bardziej?!
bo luz jest.. kulturka.. troche kina.. ksiazka.. kawa.. gym nawet.. i gniecenie na wscik rowniez.. :P
pomysl na kolaz zdjec nad biurkiem..
pomysl na lekka salatke z przepisu z tesco..
normalnie wena emailowa..
a i jeszcze Subway Cie zaskoczy bo sie zamknie na czas Twoich 27h pracy ale Cie zaplaci bo to nie Twoja wina ze jest zamkniety..
jakby jeszcze temperatura podskoczyla do 15 stopni tobym pomyslala ze jestem w niebie..
ale..
project plan sie nie chce napisac.. jestem gdzies w przestrzeni pomiedzy flagella.. linia komorkowa nablonka.. a przeciwutleniaczami.. i przyznam szczerze ze po przeczytaniu trzech artykulow bez skrepowania doszlam do wniosku ze z grubsza bylo o tym ze witamina C chyba jest lekarstwem na raka..
plodnie jak na rodzynke.. nie..? :)
wiec niniejszym postanowilam jeszcze tego nie publikowac.. coz.. mysle ze swiat jest jeszcze na to niegotowy..
pojde do domu pojde spac.. pozwole napeczniec rodzynce.. moze cos urodze znowu w nocy..
a rano obudze sie przywitac kolejny dzien w ktorym postaram sie znalezc wiecej sensu niz w dzisiajszym..
ale zawsze istnieje trwoga ze jutro nie bedzie wogole sensu.. bo jutro oglaszaja wyniki egzaminow.. ktore wolalabym zeby jednak nie isnialy.. :(
jutro bedzie odpowiedz.. future or no future..
life is brutal..
a jak jaram szluga.. na zewnatrz centrum manufaktury assessmentow - Kilby -Centre.. to nawiedzaja mnie flashbacki z czegos co jest tak odlegle jak poprzednie zycie.. a tak ponadczasowe i halucynogenne ze niemal wciaz to czuje..
nie majac pojecia jak wyglada rzeczywisosc w zaswiatach..
jedym slowem.. idylla.. w swiatach.. zawiatach i na jawie..
buka-boss 2010-01-25 22:27:13
skomentuj (0)
19 grudnia.. jest snieg.. sa swieta..
dzis jest ten dzien..
dzien w ktorym sie zatrzymujesz.. dzien w ktorym slyszysz cisze..
wczesniej nie mozesz sie zatrzymac.. uwalniasz sie z uprzezy obowiazkow.. i latasz jak pies spuszczony ze smyczy.. w kolko.. niewazne.. jest wolnosc.. dopoki nogi nie odmowia posluszenstwa.. dopoki oczy sie nie zamkna..
chcesz wszystkiego na raz.. i nie masz czasu..
a potem..
wracasz do domu i siadasz w ciszy.. i nie masz co z soba zrobic..
widzialam sie dzisiaj z Aniss'em..
i upewnilam sie z zasniedzialym przekonaniu ze go lubie..
czlowiek od "po egzaminie"..
kolejny okaz z kolekcji moich znajomych z ktorej zaden nie przypomina drugiego..
kolejny unikat..
i bylo bardzo milo.. bo Aniss jest uroczym chlopcem i z nim nie moze nie byc milo..
ale Aniss przeprowadzil dzis intensywniejsza rozmowe.. tak jakby swa urocza niesmialosc w domu zostawil..
interview bylo jak dobrze spreparowana analiza sytuacji.. jak piekna wizyta u psychologa..
gdzie sama odpowiadasz sobie na to co sie dzieje..
jestem przestraszona swoim zyciem i stoje w miejscu..
i cos w tym musi byc.. bo nie cierpie ostatnich paru miesiecy..
po prostu nie cierpie.. tych kilku miesiecy w chorym pospiechu.. z zacisnietymi zebami.. ze scisnietym sercem.. tych straszych paru miesiecy w ktorych nic wlasciwie nie zrobilam.. tylko gonilam za wlasnym ogonem..
my z wakacji.. to jak nie my teraz.. on poszedl do przodu smakowac zycie.. ja poszlam w bagno stresu..
i tak robie.. zamiast sie zastanowic czy ide we wlasciwym kierunku.. brne do przodu obdzierajac sobie lokcie i kolana do krwi.. i tlumaczac ze w slusznym celu.. i drac dalej..
wiec mam.. stoje poobdzierana.. i nie wiem gdzie jestem bo dawno juz nie patrzylam na droge..
ale pomijajac glowna puente..
wracasz z takiej kawy.. i czujesz sie zaszczycony.. ze mozesz kogos takiego spotkac.. z kims takim rozmawiac..
to jest jak uczta.. suchy Maciek.. Jose.. Raul.. Przemek.. Aniss.. sa jak dobry alkohol.. na specjalne okazje.. smakuja wysmienicie.. i upajaja swoja osoba..
nigdy nie bede wiedziala czy mnie na nich stac.. moze los mi po prostu postawil drinka.. ale bede pamietac ten smak.. nawet jak butelka kiedys wyschnie..
dzis wypada powiedziec merci.. :)
buka-boss 2009-12-19 22:12:27
skomentuj (0)
13th November.. success..
jest zmeczenie.. cialo nie czuje juz integracji.. trzewia sa gdzie indziej.. skostnialy kark.. zaczerwienione oczy.. bol pluc.. tepota umyslu.. cholerny brak snu..
i stress.. cholerny stress.. czy zdaze.. czy zdaze do piatku w poludnie..
i juz nie mozesz.. nie mozesz.. rece Ci opadaja.. nadzieja rozplywa sie.. motywacje wywiewa..
i juz chcesz sie poddac.. bo cialo juz dawno odmowilo posluszenstwa..
jestes Ty.. srodek nocy.. srodek assessmentu.. i 10h do deadline'u..
ale nie.. kladziesz sie po22h na nogach.. wstajesz po 3h spania.. i jedziesz dalej.. konczysz o 11.. drukujesz.. wrzucasz assessment z komorek macierzystych do urny.. za 5 dwunasta -dokladnie!!!!
..i idziesz.. spac.. :)
nagle cale zmeczenie.. ktore ledwo pozwala sie dotarmosic do domu.. miesza sie z satysfakcja..
slonce swieci dzis dla mnie.. zrobilam WSZYSTKO co w mojej mocy.. albo i wiecej.. :)
buka-boss 2009-11-13 13:23:58
skomentuj (1)
26th October.. feel cold..
napada mnie samotnosc znienacka..
dusi mnie po prostu..
i wyciska lzy..
jest mi zimno..
na ciele i na duszy..
dorazne sluchanie glosnej muzyki..
i blogoslawione i krwiozercze przeladowanie grafiku..
taki srodek przeciwbolowy..
albo panicznie chce rozmawiac z Piotrowska..
a jak zaczynam to mi slowa przez usta nie przechodza..
albo histerycznie musze sie przytulic do Taliba..
a jak to robie to nic nie pomaga..
jak chce wyjsc.. to chce wrocic..
jak chce spac.. to chce wstac..
jestm blisko i daleko..
sa ludzie ale ich nie ma..
czuje sie jak ten zolty lisc na wietrze.. spadam.. juz niepotrzeban nikomu..
czuje ze nie kontroluje swoich mysli.. ze sie kurwa nie odnajduje w sobie..
jest
niepokoj..
chlod..
i samotnosc..
..i proznia.. i nic wiecej..
buka-boss 2009-10-27 00:23:18
skomentuj (0)
29 wrzesnia.. departures..
mieszkam w Edynburgu..
pieknym wietrznym miescie.. o wznioslym zamku.. i melancholijnym wyrazie..
z kilkoma waznymi ludzmi ktorzy buduja twoja skapa rzeczywistosc..
dzis zdalam sobie sprawe gdzie tak naprawde jestem..
jestem na lotnisku..
Edynburg jest strefa bezclowa.. ze sklepami i ladnymi widoczkami..
i wszyscy z ktorymi tu siedze wiedza ze kiedys poleca..
wszyscy maja paszporty.. dowody..
i tylko czekaja na lot..
zalatwic studia..
zarobic..
cokolwiek..
kazdy ma swoj samolot.. i kazdy kiedys nim poleci..
i takie pytanie..
kto sie przywiazuje do pasazera obok..?
dzis o 14 odlecial jeden samolot.. zwalniajac jedno z krzeselek obok mnie..
i zrobilo sie strasznie pusto w poczekalni..
buka-boss 2009-09-29 16:41:37
skomentuj (0)